Plecak, przewodnik i przygoda.

Posts tagged “siatkówka

Vukovar – grad heroj

Siatkarski wyjazd w ramach europejskich rozgrywek Challenge Cup do Vukovaru. 36. godzinny pobyt w Chorwacji, dwie noce spędzone w autokarze i co najważniejsze, wygrany mecz z miejscowym zespołem. W międzyczasie udało się wyskoczyć na małe spacerki, powłóczyć po okolicy i wtyknąć palec do dziury w tynku po serbskim ostrzale. Warto zobaczyć skrawek Vukovaru 20 lat po wojnie. Chociażby dla przybliżenia sobie tragicznych losów tego miejsca.

Na fali ruchów nacjonalistyczno-niepodległościowych na początku lat 90-tych doszło do konfliktu serbsko-chorwackiego. W 1991 roku niecałe 2 tys. chorwackich żołnierzy broniło miasta przed wielokrotnie większymi siłami serbskimi (36 tys. żołnierzy). Dziennie spadało na Vukovar nawet 12 tys. rakiet i pocisków. Po 87 dniach oblężenia serbskie bojówki weszły do miasta i rozpoczęły czystki etniczne. (więcej…)


A jednak trekking!

Właściwie nie planowałyśmy wypadu w góry. No, ale być w himalajskim państwie i nie pójść w góry? Chociaż te mniejsze. Po dwóch godzinach posiedzenia w agencji turystycznej zdecydowałyśmy się na kilkudniowy trekking Ghorepani – Poon Hill – Ghandruk. Miałyśmy duże wątpliwości, bo pora monsunowa i nie zobaczymy gór, bo wcale nie mała kasa, bo to i tamto. Ryzyk fizyk. Wyjazd pojutrze. My w miasto żeby „dogromadzić” ekwipunek. Na Thamelu jest mnóśtwo sklepów turystycznych. Wszystkie sprzedają ten sam, kiepskiej jakości, ale za to tani sprzęt. Original Nepali i Original China renomowanych marek. Niektóre rzeczy są całkiem spoko i naprawdę opłaca się je kupić. Z naszym przewodnikiem Sanjibem wybrałyśmy się do zaprzyjaźnionego sklepu. Stamtąd odesłali nas do magazynu. Kilka pomieszczeń zawalonych equipmentem różnego rodzaju. Gościu sobie leży na worach i czeka na klientów. Nieźle. Coś tam wybrałyśmy, coś tam dokupiłyśmy w innych miejscach i byłyśmy gotowe do drogi.

W nocy przed wyjazdem padał deszcz. Wstajemy rano i myślimy: „za…rąbiście”. (więcej…)