Plecak, przewodnik i przygoda.

Posts tagged “rower

Lumbini – tam gdzie urodził się Budda

Nepal. Lumbini. Maya Devi Temple. Miejsce urodzenia Buddy.Siedzimy w Pokharze od kilku dobrych dni. Miło spędzamy czas na włóczeniu się po Lakeside. Trochę pada, w końcu pora deszczowa. Czasami zaliczymy wypad do miejsca, które należy zobaczyć, ale nie ma co się naprężać. Pełen chill out. W przypływie refleksji, iż nie codziennie podróżujemy do Nepalu, podejmujemy jakże stanowczą decyzję. Jedziemy do Lumbini. Taki kilkudniowy wypad z małym plecaczkiem na południe Nepalu.

Jedna taka szansa na sto

Wczesna pobudka, bo i wyjazd wczesny. Teoretycznie 6:30. Przynajmniej na taki autobus turystyczny został nam sprzedany bilet. Oczywiście pan w naszym hotelu ma full service, więc kupiłyśmy bilet z wyprzedzeniem. Na dworzec autobusowy tniemy z buta jakieś 10 minut. 5:40. Co robić przez tyle czasu? Don’t worry. (więcej…)


Guilin

Tarasy ryzowe

Nie dziwie sie, ze turysci masowo ciagna do Guilin. W Chinach to miasteczko, chociaz liczy 740 tys. mieszkancow. Hm, Wroclaw miasteczkiem? Wiec miasteczko Guilin ma ogromnego asa w rekawie. Przepiekne okolicznosci przyrody w jakich sie znajduje. Najpopularniejszy obrazek stad stanowi rzeka plynaca miedzy owalnymi gorami. Co rusz zza zabudowan wylaniaja sie charakterystyczne wzniesienia. Nowo przybyli nie moga sie napatrzec. A to dopiero namiastka. Podoba mi sie. Bardzo. Stawiamy na zwiedzanie okolicy. Transportem lokalnym wybieramy sie na dwudniowa wycieczke. Chcemy zobaczyc tarasy ryzowe. Rzecz polecona przez Chinke z pociagu.

Najpierw tluczemy sie 2,5h do Longsheng. (więcej…)


X’ian

Cyrk pociagowy

O maly wlos, a bysmy sie spoznily na pierwsza podroz chinskim pociagiem. Krajowym. Wparowalysmy kilka minut przed odjazdem. Haha. Smiech, bo wyszlysmy poltorej godziny wczesniej z hostelu, w pelni wyluzowane. Spacerek, przejazdzka metrem, dojscie do dworca. Olbrzymiego. I w tym momencie orientujemy sie, ze jest pozno. Puszczamy sie biegiem na nasz peron. Uff. Zdazylysmy. Zostalo 6 minut. Jednak niespodzianki sie nie skonczyly. Awaria klimatyzacji. Okien nie da sie otworzyc. Na dworze upal i duchota. W wagonie klasy „hard seats” autentyczna sauna. W piec minut jestem cala mokra. Jak po naglym oberwaniu chmury. Nawet obiektyw aparatu zaparowal. Sytuacja sie poprawia kiedy pociag rusza. Powoli klima zaczyna dzialac.

Podejmuje probe przedostania sie do toalety w celu zmiany odziezy z mokrej na sucha. (więcej…)